0

Koporacyjny język cz1.

Dodał gumowakaczka | 31 sierpnia 2009 | Temat dnia

Po skrótowacach przyszedł czas na korporacyjny język. Temat ma pomóc mniej doświadczonym kolegom i koleżankom z korporacji w łagodniejszym wejściu w struktury. Dziś część pierwsza przydatnych zwrotów używanych na co dzień w korporacjach. Kolejność niealfabetyczna.

Ping pong – odbijanie problemu, którego nikt nie chce rozwiązać. Zazwyczaj odbywa się to poprzez e-mail z dużym udziałem publiczności w postaci DW i UDW.

Drilldown - schodzenie na coraz niższe poziomy jakiegoś zagadnienia.

Show me the money – czyli: „udowidnij, że projekt przyniesie pieniądze” – chętnie wykorzystywane przez zagranicznych managerów aby zniechęcić lokalsów do jakiegoś kosztownego pomysłu.

Połknąć żabę – zrobić coś co jest nieprzyjemne, a zrobione być musi. Typowym połknięciem żaby będzie wręczenie komuś wypowiedzenia.

Review – czyli przegląd stanu obecnego i dotychczasowych dokonań. Robione regularnie i ad hoc (to drugie zazwyczaj na przyjazd jakiejś grubej ryby z centrali).

Wkrótce kolejne odcinki tego tematu rzeki.

Tagi: , ,

 
0

Student – mięso korporacyjne

Dodał Szeryf | 28 sierpnia 2009 | Temat dnia

Student to nieodłączny element korporacji (praktykant, pomagier okresowy, człowiek „na projekcie”, świeżak po rekrutacji na etat) więc właśnie temu osobnikowi chcę dzisiaj poświęcić kilka słów. Nie będą to jednak miłe słowa bo moja percepcja studenta w organizacji jest dosyć radykalna i mało przyjazna (sorry). Moje stanowisko zostało wypracowane na podstawie obserwacji szeregu studentów w korporacji, ich umiejętności, zachowań, pożyteczności etc.

Student jest potrzebny w korporacji z dwóch powodów: a) bo trzeba ratować projekty w okresie wakacyjnym gdy jest najwięcej urlopów, b) bo czasami bywają w organizacji grubsze problemy personalne i wtedy trzeba na szybko kogoś posadzić na wolnym krześle. Studenci to w tych sytuacjach zło konieczne. Niestety z reguły umieją bardzo niewiele i tylko w teorii, a ich wiedza ze szkoły wymaga silnego szlifowania na stanowisku roboczym. Do tego często dochodzi problem z umiejętnością porozumiewania się w korporacji. Generalnie, manager zarządzający studenckim narybkiem, musi dużo uczyć świeżaków, nie mając żadnej gwarancji co z tego będzie.

Do powyższego obrazu rozpaczy należy dodać, że studenci w organizacji – cały czas mam na myśli studentów w okresie studiów – to ludzie skrajnie nieodpowiedzialni. Zapisują się na wakacyjne praktyki czy projekty, potem po miesiącu zmieniają plany, przestaje im się podobać etc. Oczywiście można wtedy egzekwować od nich pracę na podstawie podpisanej umowy, ale jak wiadomo z niewolnika nie ma pracownika.

Niestety nie pomagają nawet 3 czy 4 fale rekrutacji studenciaków. Ryzyko błędy w przypadku rekrutacji studenciaka jest zawsze wysokie.

Dla przeciwwagi, student ma również zaletę, jedną - jest tani. I powinien być tani bo jest niestety mało użyteczny i wysoce ryzykowny dla organizacji. Stąd też uważam, że jak nie ma silnej potrzeby to studentów trzeba unikać.

Sytuacja zmienia się jak studenciaki dorastają i są zmuszeni przez życie do stałej pracy – wtedy ok, zaczynają myśleć i starać się a po okresie wdrożenia stają się normalnymi uczestnikami życia korporacyjnego.

Dla wszystkich zdenerowanych moim stanowiskiem: tak, bywają wyjatki, bywają świetni praktykanci. Fakt, że rzadko, ale bywają.

 
0

Język korporacyjny – skrótowce w mailingu cd.

Dodał gumowakaczka | 27 sierpnia 2009 | Temat dnia

Dziś kontynuacja rozpoczętego wczoraj wątku skrótów używanych w komunikacji korporacyjnej. A więc:

HTH = Hope this helps (mam nadzieję, że pomoże) – formułka często używana przez korporacyjny help desk. W praktyce oznacza „wiem, że w niczym Ci nie pomogłem, ale przynajmniej na chwilę dasz mi spokój”.

BRB = Be right back (zaraz wracam) – również używane przez help desk w czasie rozmów przez Same Time (zaraz robi w tym przypadku dużą różnicę).

NTDBWY = Nice To Do Business With You (miło robić z Tobą interesy) – zazwyczaj otrzymujesz to w mailu, gdy odwaliłeś robotę za kogoś.

AFU = All fucked up (wszystko poszło się …) – tak piszemy do kolegów z IT, gdy po raz kolejny rezultaty rozmijają się z oczekiwaniami.

BITB = Back In The Business (z powrotem w interesie) – mniej więcej znaczy to, że z powrotem muszę robić z wami to samo.

I ostatni na dziś, cenny ale nie używany w korporacjach.
AAAAA = American Association Against Acronym Abuse (Amerykańskie Stowarzyszenie Przeciwko Nadużywaniu Skrótów).

Tagi: , , ,

 
2

Język korporacyjny – skrótowce w mailingu

Dodał Szeryf | 26 sierpnia 2009 | Temat dnia

Korporacyjny język – bardzo ciekawa forma komunikacji wewnętrznej będąca barwnym miksem polskiego i angielskiego, a czasami również innych języków. Szczegółowe odmiany języka korporacji to język marketingowy (dużo anglo-amerykanizmów), finansowy, sprzedażowy (ten raczej po polsku) i inne.

Szczególną odmianą języka korpo jest język mailowy w jakim porozumiewamy się zamiast zadzwonić do kolegi/koleżanki z sąsiedniego pokoju :-) Język mailowy ubarwiany jest dodatkowo szeregiem skrótowców, które dla nowicjusza mogą stanowić traumatyczne doświadczenie. Oczywiście wystarczy tydzień lub dwa w korpo mailingu i wszystko będzie jasne. Niemniej jednak, dla nowicjuszy i studenciaków poniżej pierwsza lekcja ze skrótowców mailowych:

ASAP = as soon as possible (a więc pospiesz się z odpowiedzią)

FYI = for your information (we wszelkich forwardach mailowych)

FDI = Fucking Do It (to o czynności, którą koniecznie należy wykonać bo prawdopodobnie jest ważna lub pilna a ty o niej zapomniałeś)

IMO – In my opinion (tj. tak sobie myślę, że …)

BTW = By the way (tak przy okazji wspomnę że …)

CU = See you (nara)

Na początek wystarczy.

To be continued soon …

Tagi: , , , ,

 
3

Poznaj datę śmierci, ale nie za darmo

Dodał gumowakaczka | 25 sierpnia 2009 | Temat dnia

Dziś temat wyjątkowo mało korporacyjny. Podobno najlepsze pieniądze robi się na ludzkim nieszczęściu. Jak się okazuje w sieci  również, bo ktoś wpadł na pomysł, aby robić pieniądze na śmierci. Nie chodzi tu o ogłoszenia zakładów pogrzebowych ale o obliczeniu daty śmierci. Czyjej? Każdego z nas. Na stronie Poznajdate (celowo nie robię linka) wg. autorów dowiemy się kiedy nastąpi nasz zgon. Po odpowiedzeniu na 30 ankietowych pytań w stylu: czy palisz papierosy, ile czasu spędzasz za kierownicą lub jak często jesz mięso, mamy dowiedzieć się jak długo  posłużymy jeszcze naszej korporacji. Po odpowiedzeniu na pytania zamiast drastycznej, liczby, daty lub czegoś podobnego, otrzymujemy jednak jeszcze smutniejszą informację. Aby poznać datę należy bowiem wysłać dwa (jakby jeden nie wystarczył) SMSy, z których każdy kosztuje …19 PLN netto (23,18 brutto)!!
Nie polecamy. Każdy korporuh wie, że lepiej skorzystać z porad niezawodnej Wróżki Halszki.

Tagi:

Copyright © 2010 Korporuh All rights reserved. Webdesign supported by Logographos