3

“Pieniądze to nie fszystko” a więc trochę pofilozofujmy

Dodał Szeryf | 31 maja 2010 | Temat dnia

… właśnie przeczytałem to co spłodziłem kilka minut temu (to poniżej) i widzę, że wyszło mocno kaznodziejsko chociaż tak nie planowałem.  Ale, niech będzie, od czasu do czasu przecież można, no nie?

Uczestnik zabawy w korporację (czyli Korporuh) to osoba, której głównym celem jest zarabianie pieniędzy. Nawet jak się do tego nie przyznajemy lub nieuświadamiamy (problem!) to i tak na koniec dnia chodzi o to żeby zarabiać kasę i zaspokajać życiowe potrzeby. Kiedyś było kilku filozofów, mniej lub bardziej ogarniętych, którzy wskazywali w swoich wywodach, że żyjemy po to żeby móc pracować lub też, że praca uszlachetnia i inne takie tam.

Temat dotyczy jednak prostego wyboru: pracujesz po to żeby żyć lub żyjesz to żeby pracować. Odpowiedź wydaje się oczywista: chodzimy do pracy żeby mieć kasę na dobre życie. Jednakże jak można popatrzeć po korpo korytarzach po go. 19.00  – nadal gwar i ruch. W wielu korporacjach nawet później. Czyżby więc byli również tacy, którzy jednak myślą inaczej? No bo skoro od rana do nocy wiosłują dla dobra biznesu to raczej nie mają wiele czasu żeby żyć … Trudno w sumie nazwać życiem siłownię o 7.00 po to żeby się nie spóźnić się do roboty lub szybkie późnowieczorne zakupy w żabce lub całodobowym hiperze bo to jedyne co jest jeszcze otwarte po opuszczeniu biura. Dla tych sparowanych, pozostaje jeszcze spotkanie z partnerką/partnerem późną nocą, chwila czułości i już wstajemy do nowego dnia pracy. Filozofom się nie śniło …

A więc czy Ci odsiadkowicze mają inną filozofię życia i myślą inaczej? Nie. Więc co tak zmusza korporuha do długich godzin biurowych? Jest kilka powodów: pieniądze, kasa, kapusta, mamona. Jak je mamy to jest dobrze, ale paraliżuje strach przed ich utratą (więc stąd odsiadywanie długich godzin w korpo …). A przecież i tak jak projekty nie wyjdą lub jak pokaże się jakieś negatywne wahnięcie koniunktury to i tak będą zwolnienia. Więc lepiej znaleźć w sobie trochę zdrowego rozsądku i trochę pożyć zanim będzie too late. A jak już będzie słabo (bo każdy korporuh wcześniej czy później straci robotę) – zawsze można i trzeba znaleźć sobie małą przyjemność w życiu – chociażby PLATONKA.

Pieniądze to nie wszystko (a obrazek filmowy poniżej nie jest taki całkiem zabawny):

Tagi: , , , ,

 
2

Kurs szybkiego czytania?

Dodał Szeryf | 20 maja 2010 | Temat dnia

W zasadzie, zawodowo nie potrzebuję pochłaniać kosmicznych ilości informacji w krótkim czasie ale dla przyjemności już tak (no bo przecież trzeba mieć hobby, pasje i stale się rozwijać :-)

Ilość informacji jakie nas otaczają jest ogromna. Część musimy codziennie przyswajać z obowiązku, część jednak chcemy przyswajać bo poznawać nowe – każdy (prawie!) lubi. Można więc kwitnąć nocami starając się przeczytać wszystko co chcemy w tempie do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Można przyjąć postawę ignorancką tudzież mocno selektywną odrzucając większość do śmieci, zakładając (skądinąd słusznie), że większość informacji i tak nigdy nam się nie przyda. Można w końcu nauczyć się sensownie przyswajać dużo treści w krótkim czasie. Podobno jest to możliwe i są na to skuteczne metody.

Przeciętny człowiek czyta z prędkością 250 słów na minutę. Ten kto naprawdę “umie czytać” osiąga podobno wyniki w okolicach 800-900 słów na minutę. Imponujące. Tylko jak to zrobić? Okazuje się, że tej umiejętności można się nauczyć i wytrenować. Należy tylko zrozumieć swój mózg i jego działania oraz zdać sobie sprawę z szeregu błędów jakie popełniamy obecnie podczas czytania (w większości wynieśliśmy je z dzieciństwa męcząc szkolne lektury). Po co mamy powtarzać w myślach to co czytamy (tzw. “fonetyzacja”)? Czy operujemy wzrokiem na odpowiednim “polu widzenia”? Czy mamy nawyk “regresji”? (mamy, bo każdy ma).

W sieci znajdziemy wiele stron na ten temat. Trochę treści prawie naukowych, trochę lżejszych. Testy online, nauka online albo testy w realu na realnych zajęciach w realnej klasie. Można coś wybrać.

Ja zacząłem od raczej naukowego wywodu (na podst. miesięcznika Wiedza i Życie z 1990 r. (!), który znalazłem tutaj: http://www.szybkieczytanie.info/index.html

W sumie linków jest wiele. Nic nie polecam. Każdy znajdzie jeśli chce.

Tagi: , , , ,

 
2

Czy szefowie to lepsi kłamcy niż szeregowe korporuhy?

Dodał Szeryf | 17 maja 2010 | Temat dnia

Powerful people are better liars

Harvard Business Review zaprezentował ostatnio bardzo ciekawe studium stawiające tezę, że ludzie mający władzę są lepszymi kłamcami niż inni. Prowadząca projekt profesor Dana Carney podzieliła badanych na dwie grupy: szefów i pracowników. Następnie obie grupy postawiła w sytuacji zmuszającej ich do kłamstwa, wnikliwie obserwując ich zachowania.

Jak się okazało, zachowania i reakcje szefów w sytuacjach gdy kłamali były prawie identyczne jak … ludzi mówiących prawdę. Z kolei pracownicy nie okazali się aż tak dobrzy i dawali się znacznie łatwiej rozszyfrować przy próbach kłamstwa.

Co z tego wynika?

a. Jak chcesz zostać szefem musisz nauczyć się dobrze kłamać (bo niekoniecznie i nie zawsze jest to uwarunkowane genetycznie)

b. Kłamstwo popłaca.

Oba wnioski są mało ciekawe dla zdrowego psychicznie człowieka. I jednocześnie smutne. Oczywiście są to wnioski z kategorii “no follow” żeby nie było.

Czy powyższe konkluzje są dziwne albo nieoczekiwane? Mnie specjalnie nie dziwią. Korporacyjnej “kultury” nie dostrzegają chyba tylko świeżo upieczeni magistrowie kierunków wszelakich z zapałem dołączający do korporacji, ale Ci którzy już trochę przetrawili korporacyjna rzeczywistość z pewnością wiedzą o czym mówię.

Pełna treść artykułu jest tutaj: Powerful people are better liars
Warto przeczytać.

Tagi: , , , , ,

 
3

Inteligencja na 148 czy 156 czy jednak mózg całkiem zlasowany po korporacji?

Dodał Szeryf | 4 maja 2010 | Temat dnia

Wolny weekend pozwala trochę zwolnić i wykonać kilka dawno nie wykonywanych czynności np. spokojnie pomyśleć.

Znalazłem kilka chwil na krytyczny przegląd korporuha i po lekturze sporej ilości wpisów jakie przez prawie półtora roku poczyniliśmy z gumowaczką – tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że logika korporacji jest niewyjaśniona. Ilość przypadków jakie zostały poruszone, przywołane lub choćby wspomniane na korporuhu dowodzą tego niezbicie. Po tej lekturze i konkluzji nt. korporacyjnej logiki przyszła kolejna myśl dot. stanu mojego mózgu po tych latach w korporacji. Przyznam, że konkluzja nienajciekawsza. Mój mózg jest przecież nieustannie bombardowany tezami, ideami, zjawiskami dziwnymi i często niezrozumiałymi dla normalnego człowieka. W związku z tym jakiegokolwiek próby testowania jego stanu w konkursach Mensy nie mają chyba większego sensu. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że otaczająca mnie korpo logika ma się nijak do ogólnie pojętej i akceptowanej logiki (a taką właśnie w testach Mensy trzeba zaprezentować).

Test Mensy mógłby więc być mało przyjemny i byłoby mi raczej smutno po ogłoszeniu wyników :-(

W związku z tym raczej pozostanę w obecnym stanie pełnej wiary w swoje możliwości intelektualne i nie będą testować mojej inteligencji twierdząc, że jest mi to w ogóle niepotrzebne :-)

Dla zainteresowanych Mensą – tutaj jest link na ich oficjalna stronę: www.mensa.org.pl Może ktoś z szanownych korporuhów skusi się.

Dla przypomnienie i wyjaśnienia tytułu: jak zdobędziecie w testach Mensy 148 punktów – jesteście wybitni (top 2% światowej inteligencji). Wynik 156 to już blisko geniuszu. Powodzenia.

Tagi: , ,

 
3

Reklama podprogowa

Dodał gumowakaczka | 30 kwietnia 2010 | Temat dnia

Temat reklamy podprogowej wraca co jakiś czas, np. podczas kampanii prezydenckich. Tym razem powodem jest team Ferrari i ich związki z firma Philip Morris, a więc producentem Marlboro. Jak wiemy firmy tytoniowe nie mogą się reklamować. Tym samym dziwi, że PM płaci co roku ogromne kwoty Ferrari. Ktoś mądry doszedł do wniosku, że kody kreskowe na bolidach Ferrari to podprogowa reklama Marlboro.Teraz jest to sprawdzane.

Sprawa wypłynęła, bo dotyczy dużych marek. Ciekawe swoją drogą ile reklamy podprogowej dotyka nas na codzień. Oczywiście jej chcrakterystyka sprawia, że nie mamy o niej pojęcia i uważamy, że jesteśmy na nią całkowicie odporni.
Inna sprawa, to zbliżające się wybory prezydenckie. Strach pomyśleć w jaki podprogowo PIS mógłby przemycić swojego kandydata…
Mam kilka pomysłów jak poszczególne partie mogłyby w ww. sposób promować swoich liderów, niestety nie mam wystarczających umiejętności w Photo Shop, by to zwizualizować. Może w przyszłości.

Tagi: , ,

Copyright © 2010 Korporuh All rights reserved. Webdesign supported by Logographos