Czy korporacja przywiązuje ludzi do siebie? Should I stay or should I go?
Korporacja związuje ludzi ze sobą – to moja teza na dzisiaj. Chcesz się wymixować? Założyć własny biznes? Wyjechać do Australii jako nauczyciel/ka surfingu czy coś tam innego? Oznacza to, że stracisz wiele przywilejów i Twoje życie będzie od teraz przynajmniej trochę mniej wygodne.
Konkretnie. Trzeba będzie oddać furę służbową i kupić własną lub wyleasingować jak otwierasz swój biznes. Anyway – koszt po Twojej stronie. Paliwo od teraz również zaczyna kosztować.
Jeżeli ruszasz z własnym biznesem, dowiesz się co to ZUS i ile kosztuje.
Służba zdrowia? Karta do prywatnej lecznicy jaką fundował pracodawca lub którą sam mogłeś nabyć preferencyjnie – teraz, pełnopłatna, okazuje się dosyć kosztowna. No chyba, że zamierzasz poznać co oznacza określenia „lekarz pierwszego kontaktu” i dwutygodniowe (lub lepiej) oczekiwanie w kolejce do specjalisty… kłania się powszechna, państwowa, darmowa służba zdrowia. Przygotuj się na szok …
Komóra? Myślisz „no worry” bo i tak mam drugą komórę prywatną od zawsze, jak spora część korporuhów. Jednakże nagle zmienia się wysokość obciążeń jakie zaczyna generować Twój numer prywatny. Zaczynasz się więc wgryzać
w szczegóły setek usług najróżniejszych jakie oferują wiodący operatorzy – bo koszty trzeba jednak czasami optymalizować. Najgorsze jednak, że trzeba przeczytać i zrozumieć te wszystkie taryfy. I jest ich naprawdę dużo pomimo, że to tylko 3 czy tam 4 operatorów rzeczywistych.
No więc po takim, już mocno uproszczonym, rachunku sumienia … uznajesz, że w sumie to kochasz korporację. I harujesz dalej jak wół bez mózgu, ale chociaż życie masz w miarę łatwe i w miarę przyjemne. Oczywiście jak masz czas żyć …
Dla wszystkich niezdecydowanych lub na rozdrożu:
The Clash „Should I stay or should I go now”
(leszczy, którzy myślą, że ten kawałek został nagrany do reklamy Prince Polo muszę rozczarować – to nie było tak :-)
Fast Tube by Casper

Nie oszukujmy się, bardzo mało jest korporacji, które dają aż tyle przywilejów i wynagrodzenie wyższe niż na własnej działalności. Przynajmniej nie w moim mieście. A słyszałem, że im większa korporacja tym łatwiej wylecieć nawet nie wiedząc kiedy i za co. Więc tym bardziej harujesz jak wół bez mózgu, żeby tylko się utrzymać.
Na własnym tracisz przywileje (ja przez 10 lat pracy nigdy ich nie miałem), ale zarabiasz na tyle dobrze, żeby samemu je sobie przyznawać. Nie oszukujmy się, żeby korporacji opłacało się dać Ci tyle dobrego, to musisz dla nich zarobić kilka razy więcej kasy niż jak pracujesz dla siebie – to chyba oczywiste :)
Jedynym plusem korpo jest fakt, że nie zaprzątasz sobie głowy ZUSem i innymi pierdołami (a zwłaszcza zdobywaniem klientów) bo korpo robi to za Ciebie. Czyli, jak piszesz, w miarę łatwo i przyjemnie…
W kazdym przypadku coś za coś :)
Tu się z Tobą nie zgodze kolego. Na stanowisku Dyrektorskim w dobrym korpo możesz dostać 30-40k/ miesiąc. Do tego piękny pakiet socjalny, dobre auto i premie (przynajmniej 20%, a niekiedy znacznie więcej). Nie jest łaatwo o takie osiągi na własnej działalności, choć oczzyiście nie mówię, że to nie możliwe.
Zacznijmy od tego, moi mili, że to nie korporacja powinna przywiązywać do siebie pracowników, ale to właśnie ci ostatni, mają moralny obowiązek przywiązywać siebie samych do korporacji. rozsądny człowiek wie, że bez swojej firmy nic nie znaczy – jest jak tost bez tostera. Dlatego nie skupiajmy się na samochodach, pakietach i innych papilotach – pracujemy w zamian za zapłatę sensem życia, fundamentalnym celem, który otrzymujemy od naszej korporacji.
Z korporacyjnego frontu,
Wasz Korporacyjny Korespondent
Witam
Chciałbym rozszerzyć powyższy temat o dodatkowe spostrzeżenia, poddając je jak najbardziej pod dyskusję. Z moich obserwacji wynika, że związywanie ludzi z korporacją odbywa się zupełnie w innym miejscu niż poprzez powyżej wskazane. Oczywiście człowiek przyzwyczaja się do pewnych udogodnień, które później trudno jest mu utracić. Ale czy tego typu strata może być dla niego powodem do zastanawiania się, czy pozostać czy odejść z korporacji? Według mnie odbywa się to zupełnie na innym poziomie. Po pierwsze powinniśmy zastanowić się, kto zostaje pracownikiem korporacji. Czym kieruje się człowiek, który podejmuje taką decyzję. Oczywiście, chciałbym pozostać jak najdalej od wszelakiego generalizowania ale trudno nie zauważyć kilku wspólnych cech dla tej grupy ludzi. Po pierwsze, według mnie, korporacja jest swojego rodzaju, przedłużeniem szkoły. A więc trafiają do niej ludzie, którzy nie potrafią pogodzić się z tym, że po obronie pracy magisterskiej zaczyna się dorosłe, samodzielne życie. Pobyt w korporacji daje im poczucie pozostania w systemie, który znali od dziecka. Mają szefa (nauczyciela), który zleca im pracę, który wystawia im stopnie. Wielu po pracy, przestaje całkowicie o niej myśleć, aż do następnego dnia gdzie włożywszy swój szkolny mundurek (garniturek) starają się zdążyć przed pierwszym dzwonkiem bo za spóźnienie mogą dostać uwagę do dzienniczka. Korporacja daje im poczucie sensu i kontynuacji życia które wiedli do tej pory. Brakować im może tylko wywiadówek ale nie można mieć wszystkiego. Podsumowując, są to ludzie którzy nie chcą wyjść z inkubatora, nie chcą zrozumieć, że są już dorośli. Ale możemy zadać pytanie dlaczego, dlaczego nie chcą? Według mnie ważą nad tym ich cechy charakteru, doświadczenia wyniesione z domu. Myślę, że są to dziesiątki czynników ale wymieniłbym np. nadopiekuńczość rodziców, wrodzony strach przed nieznanym, strach przed podejmowaniem ryzyka, wygoda, lenistwo, brak celów w życiu, brak pomysłu na życie, chęć dość łatwego zarobku, są to też ludzie dla których praca nie stanowi celu sama w sobie, muszą pracować, muszą coś robić by zarobić więc idą do korporacji. Dochodzi też do tego swojego rodzaju nieporadność życiowa (biznesowa). Oczywiście to nie jest tak, że w korporacjach pracują sami niedołężni i nieporadni ludzie. Osobiście znam wielu wspaniałych, inteligentnych fachowców, ciekawych i nietuzinkowych ludzi ale jeśli by przyjrzeć się każdemu z nich, zawsze jedna z powyższych cech wzięła górę i dlatego skończyli w korporacji. Ci którzy przyszli do niej tylko po doświadczenia i naukę aby szybko odejść i założyć swoją działalność i tak to zrobią. My mówimy o tych którzy zostają, czasem do końca życia. Dlatego rozpatrywanie tego tematu czy komórka może kogoś zatrzymać nie ma większego sensu. Podstawowe powody przebywania ludzi w korporacji istnieją o wiele głębiej w ich głowach i tak małe rzeczy ich nie zmienią. Dodam tylko, że sam jestem pracownikiem korporacji od lat kilkunastu. Widziałem, też tych którzy odeszli choć osobowościowo byli wpisani do niej idealnie. Teraz widzę jak za nią podświadomie tęsknią choć tak wcześniej jej nienawidzili. Wiem, że ten temat jest o wiele głębszy i że ledwo go zacząłem ale chyba warto go poruszyć. Pozdrawiam
Dostajesz koszulkę za ten wpis. Prześlij na adres korporuh@korporuh.pl namiary to ją wyślemy pocztą.
Andrzej już ma ;-)
pozdrawiamy
Zespół korporuha