Czy szef może być kumplem?

Dodał Szeryf | 24 lipca 2009 | Temat dnia

Piątek – głowa już bardziej spokojna przed weekendem więc można trochę pofilozofować. Podejmę więc psychologiczny wątek korporacyjny dotyczący relacji szef-pracownik.

Czy szef może być kumplem a szefowa kumpelką?

Ja mam od kilku miesięcy nowego szefa. Wydaje się, że miałem wystarczająco dużo czasu żeby go poznać i rozgryźć, Jednak jak to dzisiaj analizuje, nie jestem tego wcale pewien. Powód jest prozaiczny – szef buduje wokół siebie barierę. Oczywiście mówimy sobie na Ty jak zdrowi ludzie korporacji, wspólnie żartujemy, wpadamy do swoich pokoi na pełnym luzie, spontanicznie dzielimy się ze sobą obserwacjami na różne, nawet prywatne tematy etc. etc. Jednakże w bezpośredniej, naturalnej konwersacji wyczuwam, że nie do końca chce on wyłożyć wszystkie karty. Wiem, że je ma (wiem z innych źródeł), ale nie chce ich ujawniać. Kwestia bardzo delikatna, ale wyczuwalna. Szef nie chce przekroczyć pewnej granicy. Tej, po przekroczeniu której mielibyśmy relacje bardziej kumpelskie a mniej formalne. Na szczęście mój nowy boss ma dystans do wszystkich swoich pracowników. Nawet do tych, z którymi pracuje od kilku lat. (Uff, teza, że ostatnio coś zawaliłem i w związku z tym szykuje dla mnie odprawę raczej odpada :-)

Dlaczego szef woli utrzymywać dystans?

Dystans do pracownika znacznie ułatwia relacje służbowe, jak również ułatwia egzekwowanie pracy. Nie przeszkadzają wtedy emocje, sympatia. Szefowi łatwiej będzie dać naganę czy zwolnić pracownika.  Łatwiej będzie skrytykować jak coś zawalę i postawić „do pionu” żebym szybciej i efektywniej pracował. Łatwiej będzie mu pokazać, że najważniejsza jest praca. Jak przyjaciele i znajomi – to poza pracą. Prosta granica.

Myślę, że tak jest łatwiej dla szefa, ale jednocześnie jest to sztuczne. Sztuczne, bo boss stara się wyłączać emocje. Większość, szczególnie młodych menedżerów, dąży do stworzenia wokół siebie miłej i przyjaznej atmosfery, nie zamykając się na emocje, ale w razie potrzeby starając się je kontrolować (co nie zawsze im wychodzi bo jest to trudne). Z kolei silni liderzy z dużą charyzmą nie boją się przyszłych problematycznych konfrontacji więc nie muszą budować z wyprzedzeniem barier emocjonalnych. Czy mój szef jest więc po prostu trochę tchórzliwy lub wrażliwy i nie chce bawić się w huśtawki emocjonalne w przyszłości? Woli się zabezpieczyć? Czy może jednak jest juz „dojrzałym dyrektorem” i etap entuzjazmu ze współpracy ma już za sobą, a teraz skupia się tylko na dowożeniu rezultatów? Tego nie wiem, wiem natomiast, że jako pracownik/podwładny – warto pracować nad tym aby maksymalnie „zmiękczyć” szefa – tak aby w przyszłości trudno było mu robić jakiekolwiek negatywne ruchy w Twoim kierunku, a przynajmniej zanim je zrobi to żeby się nad tym długo zastanowił.

Tagi: , , , , ,

1 komentarz

Andrzej
27 lipca 2009 - 12:31

Ja w mojej ostatniej pracy miałem szefa, który mi „panował” przez prawie rok, zanim przeszliśmy na TY. Dziwne, jak na maleńką firmę, gdzie wszyscy są jak rodzina. No ale już po dwóch latach okazało się, że ta „rodzina” to jakaś nie bardzo. Ale to już nie mój problem :)


 

Odpowiedz

Copyright © 2010 Korporuh All rights reserved. Webdesign supported by Logographos