Globalne raportowanie finansowe
Dzisiaj o zjawisku globalnego raportowania finansowego, a więc bardzo ważnej powinności jaką lokalna spółka zależna musi regularnie wykonywać względem swojej korporacyjnej centrali. Ogólnie wiadomo, że w finansach liczy się dokładność. Chodzi o pieniądze, a więc cel dla którego istnieją korporacje. Raportowanie powinno być przede wszystkim dokładne i rzetelne, bo przecież prowadzi ono do powstania skonsolidowanych raportów firmowych, które z kolei trafiają do publicznej wiadomości i na giełdę będąc bardzo istotnym czynnikiem wyceny akcji. Od wyników firmy (oraz od tego co znajduje się w okresowych raportach finansowych) zależy więc wycena portfeli inwestorów giełdowych. Jest więc tutaj duża powaga sytuacji.
Jak wiemy jednak życie w korporacji, instytucji o bardzo szczególnej logice, potrafi być często bardzo zaskakujące. Okazuje się bowiem, że nawet w finansach nie zawsze dokładność i rzetelność są najważniejsze, ale często ustępują miejsca innemu, ważniejszemu (z punktu widzenia pracowników działu finansów) czynnikowi – terminowi. DEADLINE złożenia raportu wychodzi na plan pierwszy. Najważniejsze staje się to aby dostarczyć raport na czas, nawet jeżeli mają się w nim znaleźć jakieś niedokładności, przybliżenia i szacunki. Kluczowa sprawa to nie zawalić terminu, bo wtedy nasz rynek lokalny pojawi się na światowej mapie raportowania w kolorze „czerwonym” a więc jako kraj, który nie dotrzymał terminu. Jednocześnie żołnierz korpo, który popełnił ten grzech również będzie na celowniku.
Deadline staje się celem nadrzędnym. Im bliżej terminu wysłania raportu tym dokładność ostatnich analiz, szacunków i podsumowań dramatycznie spada. Postęp niedokładności staje się postępem geometrycznym.
Korporuhy z działu finansów tłumaczą to sobie w prosty sposób. „Przecież zawsze można wysłać maila z dodatkowymi szacunkami lub z małymi korektami, które zawsze da się jakoś uzasadnić … Najważniejsze, aby cel nadrzędny – termin – został spełniony.”
Czasami wszyscy zapominają, że w korporacji pracują ludzie … a nie tylko zasoby ludzkie.
Skąd się biorą takie kwiatki jak ten powyżej? Bo faktem jest, występują i to w bardzo wielu organizacjach, również w tych bardzo profesjonalnych, zarządzanych przez super przygotowanych managerów.
Kluczem jest spójność celów pracownika z celem korporacji + jakość „egzekucji” przez managera …. Niby łatwe i proste, ale na codzień jednak dosyć trudne w realizacji.
„Deadline”, „egzekucja” i inne terminy korpo slangu i nie tylko – szukaj w korpo słowniku.
