Kilka słów o firmowym intranecie
Obowiązkowym gadżetem każdej szanującej się korporacji jest intranet. Oprócz wielu niewątpliwie pożytecznych informacji, jak numery telefonów, stosy uporządkowanych dokumentów, czy wnioski urlopowe (!), które są niewątpliwie usprawniaczami naszego korporacyjnego żywota, intranet ma niestety też niefajne cechy.
Trzeba pamiętać, że nasze korpo nie wydaje grubej kasy na wdrożenie, a później utrzymywanie (w końcu potrzebny jest jakiś etacik na codzienne zasilanie intranetu ;-) tylko dla tego, żeby nam było łatwiej. Intranet jest też niestety firmowym śmietnikiem, spamem i narzędziem propagandowym, który prawie codziennie atakuje nas jakimiś nieszczególnie ciekawymi informacjami. Działy HR wykorzystują to przymusowe poniekąd medium do informowania nas np. o szczęściu jakie przeżywa właśnie jakiś korpouh dotknięty niewątpliwie zasłużonym i wypracowanym w pocie czoła awansem. Z kolei obdarowany ma szansę opisać swoje szczęście i opowiedzieć jak to praca w dziale kontrolingu finansowego odmieniła jego życie, wlała w nie sens i nie wyobraża sobie bardziej fascynującego zajęcia (mile widziane zdjęcie z dzieckiem). Wspaniale, tylko kogo oprócz działu HR to obchodzi.
