Korporuh lubi dobre wino
Dzisiaj będzie mocno subiektywnie. Na stronach korporuha będziemy zamieszczać również nasze subiektywne recencje. Był już pierwszy korpo gadżet: htc touch pro. Dzisiaj będzie coś zupełnie z innej parafii: dobre wino (a więc moje wspomnienie z minionego weekendu :-)
Dobre wino warto zawsze mieć pod ręką bo nigdy nic nie wiadomo. Często jednak mamy problem ze znalezieniem tego „dobrego wina”, a przecież to wcale nie musi być trudne. Ja trzymam się jednej złotej zasady jaką notabene poznałem podczas korporacyjnego szkolenia (stąd związek z korpo :-) . A więc na drodze korporacyjnej ewolucji trafiłem na bardzo interesujące szkolenie pt. „savoir vivre w biznesie”. Jeden z prowadzących, bardzo rozsądny koneser win (szacunek!), powiedział wtedy jedną mega mocną prawdę życiową: dobre wino to takie, które Ci smakuje. I tą prostą zasadę stosuję konsekwentnie w moich konsumenckich decyzjach, bez niepotrzebnego nadęcia i udawania znawcy i bez przepłacania bo nie warto.
Wniosek: korpo szkolenia mają sens i trzeba słuchać co na nich mówią!
Ok, dzisiaj podzielę się jednym dobrym doświadczeniem z weekendu. Nazywa się: Zonnebloem Pinotage 2006 i pochodzi z winnicy Stellenbosch z RPA (dokładnie z okolic Kapsztadu). Jest tam piękna słoneczna dolina (a może raczej równina) otoczona górami, świetnie nasłoneczniona i parna. Ma doskonałe warunki do radosnego wzrostu i dojrzewania wina. Wino smakuje naprawdę dobrze.
Tak na marginesie, wspomniany wcześniej koneser zarekomendował mi kiedyś Rioję. Poszedłem za rekomendacją i przyznaję, że nie spotkałem ani razu słabej Rioj-y – wszystkie były doskonałe. Dzisiaj jestem fanem Riohy. Aha – ja piję głównie czerwone wino, o takim też pisałem. Za inne nie biorę odpowiedzialności.
I oczywiście pamiętamy, że wina nigdy nie pijemy samotnie. No chyba, że naprawdę nie ma innego wyjścia ;-)
