Negocjacje wewnętrzne w korporacji
Praca w korporacji jest i dobra i zła. Ma tyle samo zwolenników co i przeciwników. Z pewnością jednak jest ciekawym i wartościowym doświadczeniem. Pozwala nauczyć się biznesu nie ryzykując własnych pieniędzy. Jest swego rodzaju poligonem, na którym można bez ryzyka postrzelać i to nie swoją amunicją. A jak już się nauczymy strzelać to z pewnością w realnej walce, już na własny rachunek, sukces biznesowy będzie znacznie bardziej prawdopodobny.
Jedna z ostatnich lekcji korporacyjnych jaką po raz kolejny odebrałem brzmi: w korporacji negocjacje wewnętrzne są często znacznie bardziej uciążliwe i czasochłonne niż te z zewnętrznymi kontrahentami. Ilość wewnętrznych dyskusji, walk wewnętrznych pomiędzy szefami funkcyjnymi, ilość dostarczanych analiz, wariantów koncepcji i prezentacji powoduje, że pilne projekty ciągną się miesiącami. Jak dodamy do tego ilość procedur wewnętrznych, regulaminów, utrudniających życie służbistów i innych wewnętrznych ograniczeń – jasne staje się, że korporacja, w krótkim okresie, nie jest konkurencyjna względem dobrze zorganizowanej i decyzyjnej firmy. Przewagę może jednak zdobyć w dłuższym okresie, jak wreszcie uda jej się dokonać planowanej zmiany, czy też wprowadzić dawno zapowiadany produkt. Wtedy może niestety przytłoczyc swoją wielką masą prawie każdą mniejszą firmę. Jest jednak szansa, że zmiany wprowadzane przez korporację będą w momencie ich wprowadzania już spóźnione.
Prosta lekcja, ale jakże wartościowa na przyszłość.






