Prawie 30% korporuhów myje zęby w pracy!
Dzisiaj podsumujemy sobie wyniki ankiety Korporuha pt. „Czy myjesz zęby w pracy?”
Do dzisiaj zebraliśmy 51 głosów w tej arcyważnej kwestii. I cóż się okazało. Okazało się, że 71% korporuhów nie myje zębów w pracy, ale oznacza to również, że 29% korporuhów myje zęby w pracy.
Dla mnie, 29% myjących zęby w biurze, to bardzo wysoka liczba. Nie pamiętam tak zbiorowych ruchów tego rodzaju od czasów przymusowych fluoryzacji w czasach podstawówki. Nie pamiętam również żadnych spektakularnych projektów nawołujących do bardziej rygorystycznej higieny jamy ustnej, która mogłaby spowodować tak znaczące odsetkowo ruchy w kierunku czystych zębów (o pardon, pamiętam jak na rynek weszły szczoteczki do zębów i języka – wtedy faktycznie poczułem, że także i mój język jest skażony. Szybko jednak o tym zapomniałem – również szybko jak korporacje szczotkowe przestały reklamować te wynalazki w TV).
Co wynika z cyfry 29%? Czyżby faktem było stopniowe przenoszenie życia korporuha do ofisu? Ja nie mam wątpliwości, że tak jest. No bo przecież raczej niemożliwe jest aby taki wynik wykręcili zindoktrynowani pracownicy Proctera czy Colgate czy też innych, podobnych struktur szczotkowo-pastowych.

JA myślę, że 51 osób to zbyt mała próbka, żeby wyciągać tak daleko idące wnioski. Przecież 1% to tylko pół osoby! A 29% to jakieś 15 osób na 100. Może akurat tak się trafiło. W rzeczywistości może myć zęby 50% (co już jest jakąś ilością i zgodzę się, że życie przenosi się do ofisa) albo tylko 10% i dotyczy to handlowców, którzy muszą iść do klienta a mają problemy z jamą ustną (bardzo szybko pojawiają się zapachy). Alternatywą są gumy do żucia i odświeżacze, ale nie oszukujmy się – nie są tak dobre jak porządne umycie zębów.
Myślę, że o prawdziwym życiu korporuhów w biurach będziemy mogli mówić, jak w biurku będą trzymać duży ręcznik i szampon a na jakimś spotkaniu organizacyjnym wysuną postulat o zrobieniu prysznica w toaletach.
Andrzej, wnioski wyciągałem z pełną świadomością małej próby i z pełną premedytacją :-)
Co do metodologii – wiele badań prowadzonych jest na próbach celowych liczących kilkaset osób a czasami wystarczające są grupy nawet kilkudziesięcioosobowe. Pomimo, że pięćdziesiąt kilka osób to niewiele to jednak daje to jakiś pogląd na sytuację przy założeniu, że odpowiedzi dostarczyli tylko mieszkańcy korporacji…
Co do wniosków. Gdyby było 50%, tak jak wspomniałeś, to byłaby prawdziwa rewolucja! Ja dopiero zacząłem to obserwować, a okazuje się, że liczba może dojść aż do 30%. Dla mnie mega zaskoczenie.
Sam fakt mycia zębów jest ciekawy, ale raczej nie zaskakujący. Tylko co z tego wynika? Ty wyciągnąłeś wnioski, że życie przenosi się do biur. Ja natomiast podałem przykład handlowców (z którym się spotkałem pracując w agencjach reklamowych). Przecież gość nie pójdzie do klienta po całym dniu pracy ze śmierdziuchem w ustach. Zwłaszcza gdy jest palący. Gdyby w tej ankiecie podawało się jeszcze stanowisko, można by jakoś usystematyzować, kto myje zęby. Ja stawiam na handlowców.