W poszukiwaniu motywacji
Podobno samochody wyprodukowane w piątek są najgorsze. Ma się to wiązać z rozkojarzeniem pracowników fabryk samochodów, którzy to myślą o już weekendzie, a nie o montowaniu siedzeń, szyb i desek rozdzielczych. Jestem w stanie kupić tą teorię, bo moja motywacja też cierpi w piątki.
Czy motywację można wytrenować, wyuczyć, posiąść w jakikolwiek inny sposób? A może wystarczy odpowiednio streamowany nacisk (lub marchewka) z góry aby nasza motywacja była na satysfakcjonującym poziomie. Niestety satysfakcjonujący nas poziom niekoniecznie musi być satysfakcjonujący dla naszej korporacji. Specjaliści od zarządzania ludźmi napisali wiele tomów książek na temat motywowania zespołów, systemów motywacyjnych etc. Prawda jest jednak taka, że nasza motywacja sprowadza się głównie do jednego elementu, którym z kolei pracodawcy najmniej chętnie grają. Według serwisu wp.praca.pl głównym czynnikiem motywującym nas do pracy jest kasa. Nic w tym odkrywczego, szczególnie jeśli ktoś pracuje w korpo i niecierpliwie przebiera nogami czekając na bonus (koledzy ze sprzedaży co kwartał ;-). Na drugim miejscu jest docenienie przez pracodawcę, co też zaskoczeniem nie jest, bo każdy lubi jak go chwalą (takie już z nas korpo próżniaki).
Korporacje starają się przemówić do naszej motywacji na wiele sposobów. Niekiedy kręcą ckliwe filmy korporacyjno-motywacyjne. „Najlepsi” w tym są Amerykanie. W Europie chyba trudniej kogoś w ten sposób zmotywować ;-). Przykład poniżej.


Witam !
W poszukiwaniu motywacji usłyszałem kiedyś: jak ci brak motywacji to się zbenczmarkuj synu :) to ci wróci :)
Pozdrawiam