2

Czy szefowie to lepsi kłamcy niż szeregowe korporuhy?

Dodał Szeryf | 17 maja 2010 | Temat dnia

Powerful people are better liars

Harvard Business Review zaprezentował ostatnio bardzo ciekawe studium stawiające tezę, że ludzie mający władzę są lepszymi kłamcami niż inni. Prowadząca projekt profesor Dana Carney podzieliła badanych na dwie grupy: szefów i pracowników. Następnie obie grupy postawiła w sytuacji zmuszającej ich do kłamstwa, wnikliwie obserwując ich zachowania.

Jak się okazało, zachowania i reakcje szefów w sytuacjach gdy kłamali były prawie identyczne jak … ludzi mówiących prawdę. Z kolei pracownicy nie okazali się aż tak dobrzy i dawali się znacznie łatwiej rozszyfrować przy próbach kłamstwa.

Co z tego wynika?

a. Jak chcesz zostać szefem musisz nauczyć się dobrze kłamać (bo niekoniecznie i nie zawsze jest to uwarunkowane genetycznie)

b. Kłamstwo popłaca.

Oba wnioski są mało ciekawe dla zdrowego psychicznie człowieka. I jednocześnie smutne. Oczywiście są to wnioski z kategorii “no follow” żeby nie było.

Czy powyższe konkluzje są dziwne albo nieoczekiwane? Mnie specjalnie nie dziwią. Korporacyjnej “kultury” nie dostrzegają chyba tylko świeżo upieczeni magistrowie kierunków wszelakich z zapałem dołączający do korporacji, ale Ci którzy już trochę przetrawili korporacyjna rzeczywistość z pewnością wiedzą o czym mówię.

Pełna treść artykułu jest tutaj: Powerful people are better liars
Warto przeczytać.

Tagi: , , , , ,

 
3

Inteligencja na 148 czy 156 czy jednak mózg całkiem zlasowany po korporacji?

Dodał Szeryf | 4 maja 2010 | Temat dnia

Wolny weekend pozwala trochę zwolnić i wykonać kilka dawno nie wykonywanych czynności np. spokojnie pomyśleć.

Znalazłem kilka chwil na krytyczny przegląd korporuha i po lekturze sporej ilości wpisów jakie przez prawie półtora roku poczyniliśmy z gumowaczką – tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że logika korporacji jest niewyjaśniona. Ilość przypadków jakie zostały poruszone, przywołane lub choćby wspomniane na korporuhu dowodzą tego niezbicie. Po tej lekturze i konkluzji nt. korporacyjnej logiki przyszła kolejna myśl dot. stanu mojego mózgu po tych latach w korporacji. Przyznam, że konkluzja nienajciekawsza. Mój mózg jest przecież nieustannie bombardowany tezami, ideami, zjawiskami dziwnymi i często niezrozumiałymi dla normalnego człowieka. W związku z tym jakiegokolwiek próby testowania jego stanu w konkursach Mensy nie mają chyba większego sensu. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że otaczająca mnie korpo logika ma się nijak do ogólnie pojętej i akceptowanej logiki (a taką właśnie w testach Mensy trzeba zaprezentować).

Test Mensy mógłby więc być mało przyjemny i byłoby mi raczej smutno po ogłoszeniu wyników :-(

W związku z tym raczej pozostanę w obecnym stanie pełnej wiary w swoje możliwości intelektualne i nie będą testować mojej inteligencji twierdząc, że jest mi to w ogóle niepotrzebne :-)

Dla zainteresowanych Mensą – tutaj jest link na ich oficjalna stronę: www.mensa.org.pl Może ktoś z szanownych korporuhów skusi się.

Dla przypomnienie i wyjaśnienia tytułu: jak zdobędziecie w testach Mensy 148 punktów – jesteście wybitni (top 2% światowej inteligencji). Wynik 156 to już blisko geniuszu. Powodzenia.

Tagi: , ,

 
2

Agroturystyka na Mazurach czy owce w Bieszczadach?

Dodał gumowakaczka | 18 stycznia 2010 | Temat dnia

Wciąż słyszę o ludziach, którzy rzucili pracę w korporacji ze względu na jej wyniszczający dla ciała i ducha charakter i niczym Roman Kluska przenieśli się w Bieszczady hodować owieczki lub założyli gospodarstwo agroturystyczne nad Rospudą lub inną dziczą. Zastanawiam się, czy rzeczywiście jest taka tendencja, czy jedynie kilka przypadków urosło do rangi legend, które wciąż są odgrzewane.
Faktycznie nie znam korporuha, który od czasu do czasu nie marzy o wyniesieniu się w głuszę. Szczególnie w okresach silniejszych ciśnień ze strony szefostwa firmy. Na mówieniu się jednak oczywiście kończy, a przy okazji premii dużo częściej słyszę o drinkach nad basenem na Bali niż dojeniu kóz w Ustrzykach.

Prawda jest też taka, że prowadzenie własnego biznesu na końcu świata niekoniecznie musi być źródłem przyzwoitych dochodów, bezstresowej pracy i szczęścia. Aby założyć taki przybytek często potrzebujemy kredytu, następnie konkurujemy z podobnymi gospodarstwami, czyli niczym w korporacji myślimy o pieniądzach i walce z konkurencją. Co więcej owce nie dadzą nam służbowego auta, karnetów na siłownię, prywatnej opieki medycznej i paru innych gadżetów, których zwyczajowo owce (w odróżnieniu od korporacji) nie posiadają.

Zanim więc rzucimy wszystko i wyniesiemy się jak najdalej od miasta warto długo zastanowić się, co czeka nas w nowym miejscu.

landscape

Tagi: , ,

 
2

natalia@rozsądek.pl

Dodał Szeryf | 14 stycznia 2010 | Temat dnia

Dla myślących korporuhów dzisiaj tekst fajnego kawałka Sidneya Polaka “Natalia”. To taka korporacyjna Natalia. Warto przeczytać całość poniżej, jak również posłuchać z muzyką.

Dzisiaj Natalia poszła do pracy,
pierwszy raz choć męczy ją kacyk.
Wczoraj wieczorem ze znajomymi,
za pierwszą pracę toast wypili.
Teraz stoi w nowej sukience,
czeka aż ktoś wskaże jej miejsce.
Miesiąc temu wysłała CV,
była zdziwiona że oddzwonili.
Dali jej biurko, fax i telefon,
musiała ścisnąć dłoń swoim szefom,
wyładowała z torebki zdjęcia,
wypowiedziała swoje zaklęcia.
Od dziś jest już Panią Natalią,
z działu analiz ogromnej firmy,
jej dawne życie chyba przepadło
musi je oddać jak wzięte filmy

Ref.
Natalia@rozsądek.pl taki jest właśnie dzisiaj jej mail
Natalia@rozsądek.pl taki jest właśnie dzisiaj jej mail
Natalia@rozsądek.pl taki jest właśnie dzisiaj jej mail
Hej, napisz do niej!

Dzisiaj Natalia poszła do pracy,
w torebce na szczęście mały pajacyk,
tuli go czasem kiedy jej smutno,
na monitorze netto i brutto.
Na Gadu Gadu nie gada z nikim,
chce mieć od razu dobre wyniki.
Praca nie hańbi, praca nie czeka
praca jest ponoć sensem człowieka.

W oparach kawy i dymie fajek,
krótkie historie z realnych bajek.
Grin i Andersen mogą się schować,
ten raport trzeba pisać od nowa.
W firmowym barze za stołem twarze,
czy będą obce to się okaże.
Przypadek w sumie za nią nie wybrał,
kliknął ktoś myszką i tutaj przyszła

Ref.
Natalia@rozsądek.pl taki jest właśnie dzisiaj jej mail
Natalia@rozsądek.pl taki jest właśnie dzisiaj jej mail
Natalia@rozsądek.pl taki jest właśnie dzisiaj jej mail
Hej, napisz do niej!

Tagi: , , , , ,

 
2

Wszystko kręci się wokół sprzedaży

Dodał gumowakaczka | 5 czerwca 2009 | Temat dnia

Zapewne każdy z nas korporuhów zastanawiał co jest najważniejsze dla jego firmy. Co sprawia, że firma funkcjonuje i od czego zależy jej istnienie. Produkty, wizerunek, tradycja? Odpowiedź jest tylko jedna – sprzedaż. Już na etapie każdej idei dotyczącej produktu, usługi, usprawnienia naszej pracy czy finansów, za wszystkim ostatecznie kryje się sprzedaż. Niezależnie czy pracujemy w korporacji FMCG (tam bardzo wyraźnie widać cele sprzedażowe), handlującej szczoteczkami do zębów, firmie doradczej czy kancelarii prawnej – wszystko swój koniec i początek ma w sprzedaży – czy nam się taka wizja podoba, czy nie – tak właśnie jest. Nikt przecież nie będzie inwestował w kancelarię prawną zajmująca się niekomercyjnymi usługami prawnymi. Dobrze mają się te, których opinię i porady sprzedają się (najlepiej po 350 euro/h). W cenie są radcy prawni a nie specjaliści od prawa kanonicznego – bo ich usługi się nie sprzedają na otwartym rynku.
Tak zwane mięso (czyli szczęśliwcy, zaraz po studiach) w firmach doradczych nie zastanawia się nawet nad tym, że pracują w jakimś fascynującym projekcie (np. restrukturyzacji sales force tamponów, płatków śniadaniowych i wkładek higienicznych), gdyż ktoś komuś opchnął ich roboczogodziny w konkurencyjnej cenie. Była oferta, negocjacje, zbliżanie pozycji i w końcu osiągniecie porozumienia (różnymi metodami, nieważne – byle w końcu je osiągnąć). Zwykły proces sprzedaży, niezależnie od produktu czy usługi. Klient nie przyjdzie sam i nie powie, “jesteście super, proszę zróbcie coś dla mnie, cokolwiek”. Żeby ktoś mógł zarwać noc na produkcji jakiegoś raportu, ktoś wcześniej musiał się mocno napracować, żeby ten raport sprzedać.

To własnie dlatego najlepsze bonusy są w sprzedaży i największym problemem dla firmy nie jest strata managementu, HRu, PRu, marketingu etc. Dopiero strata sales force sprawia, że firma umiera.

Tagi: , , ,

Copyright © 2010 Korporuh All rights reserved. Webdesign supported by Logographos