0

Obniżka pensji?

Dodał gumowakaczka | 25 lutego 2010 | Temat dnia

Dziś nieco mało optymistycznie, ale czasy są trudne, więc warto wiedzieć kilka rzeczy na wszelki wypadek. Co więc zrobić i jakie prawa przysługują nam gdy pracodawca wpadnie na pomysł obniżenia pensji (zazwyczaj motywując to mniej lub bardziej prawdziwym skutkiem kryzysu)?
Przede wszystkim musimy pamiętać, że pracodawca może nam zaproponować obniżenie pensji (jako aneks do umowy) w sytuacji gdy firma przeżywa kłopoty finansowe (np. związane z kryzysem). Jeśli takich trudności nie przeżywa, pensji nie ma prawa obniżać. Nie wiadomo jednak jak takiemu pracodawcy udowodnić, że takich kłopotów nie ma i gdzie się takie kłopoty zaczynają a gdzie kończą (no chyba, że ktoś jest akurat w danej firmie głównym księgowym). To pewna trudność.

Poza tym, co chyba najważniejsze – nie musimy takiego aneksu przyjąć. Wiąże się to oczywiście z opcją wypowiedzenia umowy o pracę (i wtedy mamy odprawę), ale możemy taki aneks odrzucić. Ta druga opcja jest oczywiście przykra, niemniej jeśli nie chcemy zarabiać mniej, lub wiemy, że szybko znajdziemy nowa pracę, to warto zaryzykować.

Od jakiegoś czasu po niektórych korporacjach krążą plotki o obniżkach. Przelało się też kilka fal żali na forach internetowych na temat rzekomych lub faktycznych obniżek (warto poczytać choćby te z PeKaO).

Tagi: , ,

 
0

Liczba bankrutów rośnie

Dodał gumowakaczka | 18 lutego 2010 | Temat dnia

Na korporuhu staramy się utrzymywać optymistyczny ton, nie siejemy defetyzmu, aczkolwiek nie zamierzamy zaciemniać rzeczywistości. A fakty są takie, że w 2009 roku sądy orzekły o upadłości blisko 700 firm w Polsce. To o 68% więcej niż rok wcześniej (raport Coface). Przede wszystkim mowa tu o spółkach Z O.O. z branży przetwórczej, budowlanej i poligraficznej. Znacznie, bo o 150% wzrosła również liczba upadłych spółek akcyjnych. Dane dość szokujące zważywszy na to, że w ciągu kilka wcześniejszych lat rzadko słyszało się o upadku firm. Była przecież koniunktura.
Z kolei Euler Hermes szacuje, że za sprawą recesji liczba bankrutów wśród korporacji wzrosła w 2009 roku o 33%.

Niestety oba badania sugerują, iż rok 2010 nie będzie lepszy, a niestety ma być gorszy. Czyżby więc ziemia znowu miała się zatrząść jak przy upadku Lehman Brothers czy GM? Miejmy nadzieję, że nasze korpo będą się nadal trzymały jasnej strony księżyca.

Tagi: ,

 
0

Czyżby długooczekiwana korekta?

Dodał gumowakaczka | 5 lutego 2010 | Temat dnia

Na korporuhu od czasu do czasu poruszamy temat giełdy. No bo w końcu większość z nas gra, grała lub będzie grała. Od blisko roku przyzwyczailiśmy się do wzrostów (WIG = +47% w 2009 roku). Większość analityków zwiastowała jednak nadejście korekty – na pytanie kiedy nadejdzie odpowiadali – może wkrótce, może w H2; no i może będzie duża, może mała. Czyli tradycyjny analityczny bełkot. Nie wiem jaka jest definicja korekty, podejrzewam, że jest ich wiele, ale wiem, że potrafię sam sobie policzyć rozmiar spadku WIG20 w ostatnich dwóch tygodniach. Jeśli wiec kilkadziesiąt procent wzrostu w ciągu roku to powód do wpadania w euforię, to co powiemy na -8,17% w dwa tygodnie? Tyle właśnie stracił do dziś od 19 stycznia WIG20. W sumie dość dziwne, ze większość analityków dopiero wczoraj obudziła się w kwestii korekty. Moim, jako laika zdaniem, to dość późno.

Analitycy, analitykami, a strategia na najbliższy czas jest jasna – w odpowiednim momencie wyczuć koniec dna i na zakupy.

6.02.2010
No i jeszcze słowo komentarza po piątkowej sesji. Od 19 stycznia do dziś WIG 20 stracił już ponad 13%. Ktoś ma jeszcze watpliwości odnośnie korekty?

Tagi: , , ,

 
0

Czy idziemy w kierunku drugiego dna?

Dodał gumowakaczka | 10 grudnia 2009 | Temat dnia

Teorie ekonomiczne dotyczące wielkich kryzysów gospodarczych często mówią o dwóch dnach, czyli tzw. „W”. Jak dotąd takiego drugiego dna nie ma, co więcej zewsząd karmieni jesteśmy informacjami, że kryzys już mija i gospodarka światowa wychodzi na prostą. Jeśli tak jest to możemy sobie pogratulować, bo Polska rzeczywiście, zgodnie z zapewnieniami rządzących, nie odczuła załamania w znaczącym stopniu.
Co jednak jeśli tak nie jest? Mamy przecież równolegle do optymistycznych wieści, mniej przyjemne, o których nie chcemy za bardzo słyszeć lub wypieramy ze świadomości nie chcąc sobie psuć humoru. Mowa tu przede wszystkim o załamaniu gospodarki Dubaju (to każdy z odrobiną zdrowego rozsądku mógł przewidzieć), wcześniej kłopoty Ukrainy i krajów Bałtyckich oraz przede wszystkim obecnie Grecji (o tym ostatnim mało jest w mediach). Grecja choć dla nas wydaje się krajem dość odległym i interesującym jedynie w wakacje, to kryzys tam może mieć niebagatelne znaczenie dla zakończenie kryzysu w Europie. Piękna Grecja stanęła bowiem nad bardzo efektowną krawędzią, przygotowując nas na nową wersję greckiej tragedii. Grecja może bowiem podzielić los Islandii i po prostu zbankrutować. Brzmi abstrakcyjnie, ale tak właśnie jest.

Zastanawiające jest jednak to jak zachowają się inwestorzy jeśli drugie dno kryzysu stanie się faktem. Moim zdaniem liżący rany gracze wpadną w zdwojoną panikę za wszelką cenę chcąc ratować to co zostało im po pierwszej wpadce. Oznaczać to może samonapędzającą się spiralę kryzysową i … reszty można się łatwo domyślić. Teoria śmiała, aczkolwiek całkiem realna.
Mam jednak nadzieję, że Grecji uda się wyjść na prostą.

Grecja

Tagi: , , , ,

 
0

Oferta publiczna PGE – cena 23 zł, redukcja zapisów 96,5%

Dodał Szeryf | 28 października 2009 | Temat dnia

PGE, redukcja zapisów 96,5%; cena emisyjna 23 zł

Giełda od 1993 roku (sławny debiut giełdowy Banku Śląskiego) emocjonuje Polaków. Intensywność emocji zmienia się, ale zawsze jest. Czasami emocje są pozytywne, czasami negatywne, ale nigdy nie jesteśmy obojętni.

Teraz, w okresie światowej potężnej zadyszki gospodarczej, można było założyć, że większość ludzi powinna się przyczaić w swoich domkach i na swoich stanowiskach pracy (jeżeli udało się je utrzymać) starając się przeczekać do lepszych czasów. Okazuje się jednak, że jesteśmy całkiem sprawnym narodem i do tego otwarcie myślącym no i wcale nie bojaźliwym. Obserwuję od kilku dni rozwój sytuacji związanej z ofertą publiczną sprzedaży akcji PGE. Wielka spółka, wielka oferta, trudny czas, a jednak inwestorzy tłumnie ruszyli do biur maklerskich. Pomimo, że pula akcji dla nich przeznaczona została w ostatniej chwili powiększona do 15% (z 10%) a więc do ok 900 mln zł to jednak jest to kropla w morzu zgłoszonego zapotrzebowania. Sami tylko inwestorzy indywidualni zapisali się na akcje PGE o łącznej wartości ponad 25 mld zł (1,113 mld sztuk akcji PGE). Stopień redukcji zleceń szacowany jest na 96,5%. Dla przypomnienia społeczeństwo kupujące Bank Śląski w 1993 roku dostało po 3 akcje każdy … A więc w trudnym okresie mamy gorączkę giełdową porównywalna z okresem prosperity. Ciekawe.

Inny ciekawy element to kredyty tzw. lewarowe zaciągane na zakup akcji. To kredyty chwilowe, kilkudniowe rozliczane zaraz po zakupie akcji. Jak się okazało skłonność do zaciągania kredytów była ogromna. Lewary na 1000% cieszyły się ogromnym powodzeniem (stąd zgłoszone tak wysokie zapotrzebowanie).

Co z tego wszystkiego wynika? Krzywa uczenia Polaków wygląda więc naprawdę imponująco, uczymy się i to szybko. Wykorzystujemy okazje. Inwestujemy w PGE. Próbujemy zarobić w kryzysie. To dobrze.

Za chwilę środki niewykorzystane podczas oferty PGE wrzucimy na giełdę i miejmy nadzieję, że zobaczymy „rajd świętego mikołaja” może już w listopadzie …. :-) czego wszystkim inwestorom i sobie, drobnemu ciułaczowi, serdecznie życzę.

Tagi: , , , , , ,

Copyright © 2010 Korporuh All rights reserved. Webdesign supported by Logographos