3

Reklama podprogowa

Dodał gumowakaczka | 30 kwietnia 2010 | Temat dnia

Temat reklamy podprogowej wraca co jakiś czas, np. podczas kampanii prezydenckich. Tym razem powodem jest team Ferrari i ich związki z firma Philip Morris, a więc producentem Marlboro. Jak wiemy firmy tytoniowe nie mogą się reklamować. Tym samym dziwi, że PM płaci co roku ogromne kwoty Ferrari. Ktoś mądry doszedł do wniosku, że kody kreskowe na bolidach Ferrari to podprogowa reklama Marlboro.Teraz jest to sprawdzane.

Sprawa wypłynęła, bo dotyczy dużych marek. Ciekawe swoją drogą ile reklamy podprogowej dotyka nas na codzień. Oczywiście jej chcrakterystyka sprawia, że nie mamy o niej pojęcia i uważamy, że jesteśmy na nią całkowicie odporni.
Inna sprawa, to zbliżające się wybory prezydenckie. Strach pomyśleć w jaki podprogowo PIS mógłby przemycić swojego kandydata…
Mam kilka pomysłów jak poszczególne partie mogłyby w ww. sposób promować swoich liderów, niestety nie mam wystarczających umiejętności w Photo Shop, by to zwizualizować. Może w przyszłości.

Tagi: , ,

 
3

Krótki przegląd suszarni warszawskich

Dodał Szeryf | 21 kwietnia 2010 | Temat dnia

Dzisiaj krótka refleksja na temat wczorajszego lunchu :-)

Tak się złożyło, że mój wczorajszy biurowy happy meal skupił się na surowej rybie z ryżem zwanymi łącznie, potocznie sushi. Wydarzenie to było dosyć istotne z punktu widzenia moich zwyczajów żywieniowych gdyż po raz pierwszy w pracy zamówiłem sushi w plastiku. Dotychczas uważałem to za profanację tego jakże ważnego posiłku. Jednak po wczorajszym doświadczeniu zmieniłem zdanie. Próba zakończyła się pełnym sukcesem. Rybsko było naprawdę nieźle zrobione. Co prawda konsumpcja w otoczeniu sterty kwitów biurowych, klawiatury i kalendarza nie należy do zjawisk nazbyt wysublimowanych jednakże funkcja odżywcza w połączeniu z dobrym smakiem dostarczyły mi wystarczająco dużo satysfakcji.

Idąc dalej, otworzyły mi się oczy na oczywisty fakt, że dotychczas w ogóle nie poświęcaliśmy miejsca na korporuhu temu jakże ważnemu tematowi – żywieniu korpoluda w miejscu pracy tudzież w czasie pracy (bo przecież dobrze wyjść czasami na powietrze).

A przecież wiedza o tym co warto zjeść, a do czego nie warto się nawet zbliżać jest wręcz bezcenna. Na pewno za chwilę to nadrobimy. Na początek tego wątku dzisiaj moja subiektywna lista suszarni warszawskich gdzie można zjeść przyzwoity lunch (w kolejności zupełnie przypadkowej).

Proszę o sugestie jak ktoś zna inny dobry adres.

Ja jadłem i było dobrze między innymi w takich miejscach:

Kobe – Puławska (http://www.kobesushi.pl)

Akashia w zagłębiu korporacyjnym Domaniewska – Suwak 3 (http://www.akashia.pl/nasze_restauracje/restauracja_ul_suwak)

Akashia na Jana Pawła dla korporuhów z centrum (http://www.akashia.pl/nasze_restauracje/restauracja_ul_jana_pawla_ii_61)

Sakana Sushi Bar na Moliera 4 – dla korporuhów (chyba głównie finansowych) z okolic Starego Miasta
(w bliskim sąsiedztwie słynnego Pędzącego Królika) – adresu www nie znalazłem

Zen Jazz Bistro – suszarnia i nie tylko na Jasnej (http://www.sushizen.pl)

… a więc Bon Apetit jak to mówią Anglicy :-)

Tagi: , , , , ,

 
2

Mam dość służbowej fury!

Dodał Szeryf | 31 marca 2010 | Temat dnia

Nonsens? Przecież nie ma nic lepszego niż fura za darmo i za darmową benzynkę – tak powie większość! No jasne, że tanio. Ale jest jednak trochę wad tej sytuacji. Stajemy się niewolnikami samochodu służbowego i jesteśmy praktycznie pozbawieni przyjemności zakupu furki prywatnej takiej jaka nam się podoba. No bo przecież bez sensu jest mieć 2 pojazdy skoro nie da się nimi jeździć jednocześnie. Wiem, że duża część korpoludów czeka z utęsknieniem na furaka służbowego i teraz myśli, że przewróciło się we łbie. Nie przewróciło, zapewniam. Jednakże przyznam, że użytkuję już 4 samochód służbowy i tylko jeden z nich był naprawdę fajny (to ocena z dzisiejszego punktu widzenia). Oczywiście jak dostałem pierwszego furaka to była mega radocha i długie loty po Polsce. Zero wydatków i tylko niewiele znacząca uciążliwość związana z rozliczaniem użytkowania.

Z czasem jednak przyszło zmęczenie materiału i bolid służbowy stał się męczący choć nadal równie tani. Może wiąże się to z tym, że nie mam obecnie żadnej elastyczności w wyborze pojazdu bo polityka samochodowa po kryzysie jest dramatycznie usztywniona.

Na szczęście jednak są jeszcze pracodawcy którzy podchodzą lepiej do tego tematu. Są tacy, którzy dają szeroki wybór bolidów oczywiście  w określonej cenie – odpowiedniej do levelu korporacyjnego. Elastyczność zawsze lepsza od braku wyboru. Są też pracodawcy, którzy mówią: co miesiąc dostaniesz od nas kasę na furę więc kup sobie co chcesz. My będziemy refundować określoną kwotę peelenów. I dzisiaj właśnie takiegp pracodawcy będę szukał.

Tagi: , , , ,

 
3

Prawie 30% korporuhów myje zęby w pracy!

Dodał Szeryf | 17 marca 2010 | Temat dnia

Dzisiaj podsumujemy sobie wyniki ankiety Korporuha pt. “Czy myjesz zęby w pracy?”

Do dzisiaj zebraliśmy 51 głosów w tej arcyważnej kwestii. I cóż się okazało. Okazało się, że 71% korporuhów nie myje zębów w pracy, ale oznacza to również, że 29% korporuhów myje zęby w pracy.

Dla mnie, 29% myjących zęby w biurze, to bardzo wysoka liczba. Nie pamiętam tak zbiorowych ruchów tego rodzaju od czasów przymusowych fluoryzacji w czasach podstawówki. Nie pamiętam również żadnych spektakularnych projektów nawołujących do bardziej rygorystycznej higieny jamy ustnej, która mogłaby spowodować tak znaczące odsetkowo ruchy w kierunku czystych zębów (o pardon, pamiętam jak na rynek weszły szczoteczki do zębów i języka – wtedy faktycznie poczułem, że także i mój język jest skażony. Szybko jednak o tym zapomniałem – również szybko jak korporacje szczotkowe przestały reklamować te wynalazki w TV).

Co wynika z cyfry 29%? Czyżby faktem było stopniowe przenoszenie życia korporuha do ofisu? Ja nie mam wątpliwości, że tak jest. No bo przecież raczej niemożliwe jest aby taki wynik wykręcili zindoktrynowani pracownicy Proctera czy Colgate czy też innych, podobnych struktur szczotkowo-pastowych.

Tagi: , , ,

 
2

Czy Korea to druga Japonia?

Dodał gumowakaczka | 3 marca 2010 | Temat dnia

Kiedy sięgnę pamięcią 20 lat, to auta japońskie wyglądały wtedy … gorzej niż koreańskie dziś. Dokładnie tak. Uchodzące dziś za wzór samochody z Japonii przeszły niegdyś tę samą drogę co KIA i Hyundai (i jeszcze kilka mniejszych marek), czyli od taniości (żeby nie mówić tandety) do doskonałości. Nie chcę wybiegać zbyt daleko w przyszłość z tą doskonałością, ale wszystko na to wskazuje, że droga jest taka sama. Czy oznacza to, że Koreańczycy zastąpią w naszych korporacyjnych garażach Japończyków? Osobiście nie mam nic przeciwko temu, przecież korporacyjne wozy to i tak nie Porsche czy Ferrari.

Do wpisu zainspirował mnie Hyundai ix35. Auto naprawdę ładne (tak jak kilka innych aut, z których wzięto najlepsze rzeczy) i dla mnie rzucające nowe światło na koreańskie samochody. Dla niedowiarków poniżej link.

Hyundai ix35

 

Tagi: , ,

Copyright © 2010 Korporuh All rights reserved. Webdesign supported by Logographos