Dodał gumowakaczka | 4 marca 2010 |
Temat dnia
W najnowszym wydaniu magazynu studenckiego “Dlaczego” pojawił się artykuł na temat płatnego seksu pewnego wykładowcy akademickiego ze studentkami. Oczywiście jak przystało na dzisiejsze czasy, przeprowadzono wzorową prowokację w stylu TVN i wszystko nagrano ukrytą kamerą. A jakże, jak się bawić to na całego. Aż ciśnie się do głowy myśl, dlaczego w naszych czasach nie było takiej technologii, ileż to ciekawych sytuacji na uczelni można byłoby nagrać.
A tak swoją drogą, to o ile uprawianie przez wykładowców płatnego seksu ze studentkami nie jest najlepszym pomysłem, o tyle metoda prowokacji i nagrywania tego budzi we mnie niechęć.
Ciekawe kiedy podobne sytuacji zaczną być nagrywane w pracy, bo że mają miejsce żaden doświadczony korporuh nie ma chyba wątpliwości.
Tagi: fatal error, zabawki, życie
Dodał Szeryf | 27 stycznia 2010 |
Temat dnia
Nie mogę pozostawić porannego wpisu bez finału – bo już jesteśmy po prezentacji Apple. Cały świat już wie co to jest TABLET od Apple czyli iPAD.
Rozsądny przegląd rysunkowy z krótkim opisem iPAD-a wprost z konferencji znajdziecie tutaj: iPAD
No ale co z tego wszystkiego wynika? Mamy rewolucję? Szczerze mówiąc mam mieszane uczucia. Oczywiście w celach poznawczych chętnie bym się pobawił tą zabawką. Fajnie, że jest mocno multimedialna. Ale to na koniec dnia duży iPhone. Czytanie książek i gazet – jest, ale normalne – jak wcześniej – a więc tylko szybkie przeglądanie a nie spędzanie długich godzin z lekturą. Nie jest to narzędzie dedykowane do e-booków, tylko po prostu posiada taką funkcję.
Trochę blisko MacBooka. Zaciera się linia między jednym a drugim. Wystarczy przerzucić jeszcze sensowny pakiet biurowy i mamy MacBooka, ale bez klawiatury – chociaż Steve Jobs pokazując gadżety do iPAD-a pokazał również dock z klawiaturą … Przecież 13 calowy MacBook Pro jest i lekki i mobilny i ma to wszystko w środku. Trochę się pogubiłem w tej zabawce. Rano widziałem sens w TABLECIE jasno i klarownie ukierunkowanym. Teraz już widzę, że część osób zamiast MacBooka kupi iPAD bo jest tańszy i gadżeciarski.
Czyżby więc biznesowy strzał w kolano? A może świadoma wymiana MacBook-ów na inne nowatorskie rozwiązanie przyszłości. Pożyjemy zobaczymy.
Tagi: gadżety, inspiracje, kreatywnie, pomysł, zabawki
Dodał Szeryf | 27 stycznia 2010 |
Temat dnia
Dzisiaj będziemy świadkami ciekawego wydarzenia, być może będzie to kolejny ważny dzień w rozwoju technologii i ewolucji świata. Z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie to dzień narodzin kolejnego przełomowego wynalazku technologicznego. O co chodzi? A więc “korporacja kreatywna” Apple zaplanowała na dzisiaj konferencję prasową, na której jak donoszą światowe media, zostanie zaprezentowany Apple TABLET – a więc swego rodzaju podręczna, elektroniczna biblioteka. Urządzenie, na którym z łatwością i przyjemnością będziemy czytali gazety czy książki. TABLET miałby być podłączony do iTunesa lub nowego, podobnego marketu elektronicznego dystrybuującego e-booki.
Dla studentów – idealne. Z pewnością każdy student z przyjemnością będzie trzymał w jednym urządzeniu wszystkie swoje podręczniki, robił notatki z wykładów i ćwiczeń, jak też posiadał tam również ulubione książki nadobowiązkowe. Ja również chętnie zamieniłbym domową, często mocno zakurzona bibliotekę na jeden podręczny gadżet zajmujący mało miejsca. Dodatkowo upakowałbym tam kolekcję fociaków. Ale skoro robi się tak szeroko to zbliżamy się niebezpiecznie blisko do MacBooka.
Więc TABLET będzie pewnie relatywnie prostym readerem e-booków i wszystkich e-publikacji. Nie może mieć zbyt wiele w sobie bo będzie konkurencją dla MacBooka. Cenę powinien również mieć relatywnie niższą od makówki. Do tego jakoś musi zasysać e-publikacje więc podpięcie do iPhona lub bezpośrednio do internetu jest niezbędne. Zapowiada się ciekawie. Pytanie czy jakość wyświetlacza będzie pozwalała na swobodne, przyjemne wielogodzinne czytanie? Jak dla mnie 13 cali to absolutne minimum.
Jakkolwiek by nie było – będzie ciekawie bo pojawia się fajny, rewolucyjny gadżet i możemy to prawie na bieżąco obserwować. Ciekawe czy jak wymyślana była pierwsza żarówka to budziło to równie duże emocje?
Tagi: gadżety, inspiracje, kreatywnie, pomysł, zabawki
Dodał Szeryf | 6 stycznia 2010 |
Temat dnia
Po statystykach odwiedzin korporuha z poniedziałku i wtorku wnioskuję, że spora część korporacyjnej braci wróciła do życia. To budujące. Korporuhy to silna rasa.
Mamy za sobą podróże świąteczno-noworoczne. Przed nami NARTY! A jak podróże to nieocenione a wręcz niezbędne staje się CB. Stąd też dzisiaj kilka słów na temat tego podróżnego gadżetu, pierwotnie niekorporacyjnego ale współcześnie już zdecydowanie tak.
CB to ciekawa zabawka, nieobca wielu korporuhom. Generalnie CB to radiowe pasmo obywatelskie czyli tzw. Citizen-Band. Od tego właśnie swoja nazwę wzięły urządzenia do nawiązywania łączności, które dzisiaj wozimy w swoich wózkach. CB używamy do porozumiewania się w innymi uczestnikami ruchu drogowego, znajdującymi się najczęściej w promieniu ok 10 km. Do takiego odbioru wystarczy zakupić proste radio + krótką antenę na magnes (szybka i łatwa w montażu; a jeżeli jest odpowiednio krótka – do 50cm – to również bez problemu będzie można z nią wjeżdżać na parkingi podziemne). Tak zbudowany zestaw (za nie więcej niż 500 zł) należy następnie dobrze zestroić (oczywiście nie samodzielnie – od tego są specjalni magicy – ci sami, od których nabywamy powyższy zestaw).
CB wyrosło ze świata tirów a obecnie trafiło pod strzechy, również pod strzechy korporacji. CB jest nieocenione w przypadku drogowych zatorów i konieczności objazdów. Szorstka brać tir-owników potrafi się w takich momentach niezwykle zjednoczyć pomagając sobie wzajemnie z niewytłumaczalną wręcz uprzejmością. CB wykorzystacie również gdy wjeżdżając do obcego miasta nie możecie znaleźć właściwej drogi. Z pewnością bardzo szybko znajdziecie mobilka, który Was poprowadzi. Poza tym CB jest niezwykle skuteczne w wykrywaniu misiaków – zarówno tych z suszarką ukrytych w krzakach, jak też na hulajnogach czy też np. w nieoznakowanym “sreberku” (tj. nieoznakowany opel vectra). Oczywiście nie zachęcam tutaj nikogo do nadmiernych prędkości i brawury na drodze bo życie, jak powszechnie wiadomo, mamy tylko jedno.
Przyznać również trzeba uczciwie, że CB to jednocześnie strasznie uciążliwy gadżet. Ilość szumów i często zła jakość sygnału (nawet gdy radyjko jest dobrze nastrojone) potrafią zabić. CB zakłóca słuchanie radia lub współpasażerki, a jak zdecydujemy się na podróż z pasażerem/erką, automapą, CB radiem i chcemy jeszcze posłuchać ulubionej płyty – to niestety okazuje się, że nie mamy wystarczająco podzielnej uwagi … Trzeba dokonać wyboru.
I tutaj muszę przyznać, że mój wybór często pada na nawigację, radio or CD music. Ostatnio zdarza mi się coraz częściej w ogóle nie wyjmować CB. No cóż, taka moja mała ewolucja…
Tagi: gadżety, komunikacja, travel, zabawki, życie
Dodał gumowakaczka | 5 stycznia 2010 |
Temat dnia
Jak co roku, styczeń oznacza czas wyprzedaży. Najbardziej widoczne są te dotyczące ubrań, sprzętu elektronicznego oraz samochodów. Korporuhów kupno nowych samochodów interesuje mało, bo dobra matka korporacja zawsze jakieś 4 kółka dostarczy, ale sprzęt do domu i ubrania trzeba kupować we własnym zakresie.
Każdy kto nie musi kupić ubrania w danym momencie poczeka na przeceny, bo po co przepłacać. Z przecenami jednak warto uważać, o czym przekonałem się kilka dni temu. Tak więc, będąc w ostatni weekend w galerii handlowej sprawdziłem cenę jednego z garniturów. Przecena kusząca – 50%. Garnitur przeceniony z 2500 PLN na 1250 PLN – sporo. Pech chciał, że miesiąc wcześniej oglądałem ten sam graniak, z tym, że wtedy kosztował …1100 PLN i była to cena “standardowa”, nie objęta przeceną. Co więcej, kiedy oglądałem go miesiąc temu byłem jedynym zainteresowanym w całym sklepie, podczas gdy teraz zainteresowanie garniturem wykazywało całkiem sporo łowców okazji – w końcu 50% to nie w kij dmuchał.
Pewnie większość czytających ten tekst myśli sobie “co za naiwniak”. Wiem, ze sieci zawsze tak robią, a pewnie część korporuhowiczów sama wymyśla dla swoich marek podobne “promocje”. Wiem o tym, niemniej zawsze gdy ktoś stosuje wobec mnie podobne socjo-techniki zastanawiam się ile osób nie było wcześniej w sklepie i wyjdzie w niego z nowym garniakiem w przekonaniu, że zrobiło interes życia. Udanych zakupów.
Tagi: czas wolny, rozrywka, weekend, zabawki